Liberalna rewolucja Mauricio Macriego

Drukuj

Mauricio Macri, liberał i syn najbogatszego Argentyńczyka, 22 listopada w drugiej turze wyborów prezydenckich okazał się zwycięzcą pokonując peronistę Daniela Scioliego. Wygrana Macriego przyniosła koniec trwającego dwanaście lat kirchneryzmu. Jeśli wszystko pójdzie po jego myśli nie tylko Argentynę, ale całą Amerykę Południową czeka zmiana kursu.

Mauricio Macri, liberał i syn najbogatszego Argentyńczyka, 22 listopada w drugiej turze wyborów prezydenckich okazał się zwycięzcą pokonując peronistę Daniela Scioliego. Wygrana Macriego przyniosła koniec trwającego dwanaście lat kirchneryzmu, niemniej jednak różnica głosów oddanych na obu kandydatów wynosiła zaledwie 2,8 procent, co świadczy o głębokich podziałach społecznych oraz o silnej pozycji peronistów w Argentynie.

Sama Cristina Kirchner doprowadziła do własnej reelekcji w 2011 roku pokonując swojego przeciwnika różnicą 37 procent, jedną z najwyższych w historii kraju. Dało jej to szeroki mandat społeczny, który wykorzystała używając dyskursu populistycznego, wprowadzając protekcjonizm ekonomiczny oraz budując rządy oparte na przywódczej roli lidera jakim bez wątpienia była. Aktywny udział Argentyny w propagowanym przez Chaveza lewicowym projekcie dla regionu „socjalizm XXI wieku”, określił pozycję międzynarodową kraju na lata. Zerwanie więzi z USA, zbojkotowanie ALCA – strefy wolnego handlu promowanej przez George’a Busha, było tylko początkiem projektu, do którego chętnie przystąpiły Boliwia, Ekwador oraz Urugwaj.

Macri chce zmiany. W jego kampanii kładł szczególny nacisk na stan gospodarki. Pragnie doprowadzić do wzrostu gospodarczego, chce zahamować galopującą inflację (utrzymującą się na poziomie 25%), zamierza doprowadzić do spadku bezrobocia. Niemniej jednak w swych działaniach musi liczyć się z opozycją, która w tym momencie stanowi większość w argentyńskim senacie. Polityka Kirchnerów, która dzieliła Argentyńczyków na „nas” i na „nich” musi zostać zastąpiona dialogiem i dążeniem do ugody, a działania rządu oparte na profesjonalizmie ekspertów.

W regionie Macri marzy o roli lidera, chce powrotu ideałów liberalnych i pogrzebania socjalizmu. Aby to osiągnąć potrzebuje wsparcia ze strony kluczowego gracza jakim jest Brazylia oraz zmian w Wenezueli, które mogą nastąpić już 6 grudnia podczas wyborów prezydenckich w tym kraju. Wszystko wydaje się wskazywać, że jest to dobry moment na implementację nowej polityki. Evo Morales czeka na lutowe referendum, w którym Boliwijczycy zadecydują o jego reelekcji, Ekwadorowi brakuje środków odkąd ceny ropy mocno spadły. Jeśli wszystko pójdzie po myśli Macriego nie tylko Argentynę, ale całą Amerykę Południową czeka zmiana kursu.

 

Czytaj również